Polecane Strony:

bellmed.pl - ginekolog Krakow
abmdrob.pl - filet z kurczaka
alfa-bhp.pl - szkolenia e-learningowe bhp
arturbukowski.pl - usługi księgowe Poznań
alfa-gdansk.pl - Remonty Gdańsk
Zapraszamy.
A A A

Martin Eden - część czwarta

 

 

 


Jack London

Martin Eden

 

Nadszedł cudny jesienny dzień, ciepły i leniwie drzemiący, drżący czarem kosmicznych przemian, prawdziwy dzień kalifornijskiego babiego lata, kiedy słońce świeci mgliście, a wędrowne powiewy morskiego wiatru nie mogą zmącić zawieszonej w przestrzeni senności. Purpurowe opony mgły, nie będące oparem, lecz kunsztowną tkaniną barw, kryły się w dolinach między wzgórzami. San Francisco rozciągało się na swoich wzgórzach jak wielki obłok dymu. Nieco bliżej morska zatoka wrzynała się w ląd mglistą taflą roztopionego metalu, na której statki i łodzie spoczywały w bezruchu lub leniwie dawały się unosić prądowi. Daleki szczyt Tamalpais, ledwie widoczny w srebrzystym tumanie, wyrastał potężną bryłą ponad Cieśninę Złotych Wrót, wijącą się w zorzy zachodzącego słońca blado złocistą wstęgą. W głębi Ocean Spokojny, zamglony, olbrzymi, wznosił ponad linią horyzontu skłębione gromady chmur, co płynąc w stronę lądu ostrzegały przed nadchodzącym pierwszym tchnieniem zimy.
Lato dobiegało końca, choć usiłowało opóźnić swój odwrót słaniając się omdlewająco pośród wzgórz, pogłębiając purpurę dzielących je dolin, rozpinając całuny mgły utkane jakby z zanikających mocy i nasyconych żądz, zamierając w spokojnym przeświadczeniu, że dni swe przeżyło godnie

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 66 Następna »